QUO VADIS WYSTAWO

Podzwonne dla targów i wystaw?

Mirosław Stańczyk, redaktor naczelny portalu infoDENT24.pl

 

Mirosław Stańczyk, redaktor naczelny portalu infoDENT24.pl

„Pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone” – w ten sposób Mark Twain zareagował na plotki o swoim pogrzebie. Podobnie można skomentować analizy zapowiadające rychły zmierzch targów i wystaw stomatologicznych. Pogrzebu nie będzie.

Syndrom niewiernego Tomasza

Gwoździem do trumny miał być internet, który w ciągu dekady zmienił świat w globalną wioskę. Wieszczono, że era targów skończy się tak szybko, jak szybko przyrastać będzie rynek e-commerce, a trend ten jest imponujący. Kilkunastoprocentowa dynamika w skali roku nie pozostawia złudzeń: złota era internetowego handlu nadciąga dużymi klikami.

Już teraz większość oferowanego sprzętu elektromechanicznego (65 proc.) oceniana jest przez Polaków drogą cyfrową. Uwaga jednak, zaledwie kilkanaście procent klientów na tej podstawie podejmuje decyzję o transakcji. Polska wpisuje się zatem w ogólnoświatowy trend ROPO (researched online, purchased offline).

Syndrom portalu randkowego

Dobrze rokujące kontakty, nawiązywane za pomocą sieci komputerowej, nie kończą się ostateczną decyzją co do wspólnej przyszłości. Koniec końców podmiot westchnień i pożądania trzeba wziąć za rękę i spojrzeć mu prosto w oczy. W przekonaniu wirtualnych randkowiczów bez tete a tete nie ma mowy o poważnej deklaracji co do wspólnej przyszłości.

Targi, wystawy to randka na żywo. Internet niestety wciąż nie pozawala na zapoznanie się z produktami za pomocą wszystkich zmysłów. Rozumną decyzję podejmuje się podczas bezpośrednich spotkań oraz nieformalnych rozmów. Slogan? Bynajmniej. Wiadomo, że słowa to tylko 7 proc. komunikacji. Ta najbardziej wartościowa, odkrywana jest w trakcie – często nieświadomego – odbierania mowy ciała. Chcesz uniknąć błędów – negocjuj, oceniaj, podejmuj poważne decyzje – w trakcie bezpośrednich spotkań z kontrahentami.

Syndrom zapętlenia

Internet vs targi i wystawy w realu? Linia demarkacyjna jest trudna do wyznaczenia, bo oto z jednej strony coraz częściej mamy do czynienia z tzw. targami wirtualnymi, rządzącymi się podobnymi zasadami, co targi w realu (określone dni funkcjonowania, możliwość spotkania za pomocą komunikatorów z reprezentantami handlowymi, podróż po wirtualnych stoiskach), z drugiej zaś strony targi z krwi i kości stawiają na telewizję internetową, za pomocą której goście targowi dowiadują się co ciekawego na targach z… internetu (bo nie można być w jednym czasie wszędzie).

Czym targi i wystawy stomatologiczne nie są

Już w dokumencie z 1065 r. znajdujemy wyraz „targowe” (tak samo pisany jak dzisiaj). W 1496 r. postanowiono, żeby „targi” w miastach były „każdemu wolne”. Wolne, to znaczy, że podczas nich każdy robić może co chce. Można zatem wykorzystać okazję uczestnictwa w targach lub wystawach, aby: poznać najnowocześniejsze rozwiązania w branży, podejmować dyskusję z najlepszymi specjalistami na temat nowinek technologicznych, uczestniczyć w sympozjach, szkoleniach i warsztatach, często prowadzonych przez światową czołówkę wykładowców, realizować inspirujące spotkania (czasami po latach) z koleżankami i kolegami.  „Targi są wolne”, a więc goście mogą także chodzić od stoiska do stoiska w poszukiwaniu okazji do promocyjnych zakupów, połączonych z pozyskaniem atrakcyjnych gadżetów. Przed nimi jednak targowa przyszłość nie rysuje się różowo.

Dodaj komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne

To Top