ALFAbet Marka Zakrzewskiego
Alfabet

ALFAbet Marka Zakrzewskiego

Marek Zakrzewski – któż z branży stomatologicznej go nie zna? Człowiek dużego formatu właściwie w każdym znaczeniu. Jako jeden z pierwszych w Polsce zajmował się importem i dystrybucją zagranicznych past do zębów. Takich, które dostępne były w tamtych czasach tylko w Pewexach. Nie tylko gdy śpiewa, ale także kiedy mówi, wszyscy słuchają. Ale czy kiedykolwiek został tak naprawdę wysłuchany? W prowadzeniu firmy wspiera go brat i dwóch bratanków, jednak twierdzi że czasami najważniejsze są rady taty i mamy. Przedstawiamy jego ALFABET, a właściwie ALFAbet.

A jak ALFA. Cała seria produktów ALFA, to ukochane dzieci Marka Zakrzewskiego. Jakością nie ustępują tym z ofert światowych koncernów, a w wielu przypadkach posiadają unikalne właściwości, których na próżno szukać u konkurencji. Będzie o nich opowiadał w dalszej części alfabetu. Reklama? Takiej nie czytaliście.

B jak biznes. Jego dziadek prowadził przed wojną niewielki sklep i szynk, ale Niemcy zamordowali Go w 1944 roku na zamku w Lublinie. – Może gdyby historia potoczyła się inaczej, dziś zamiast centrów handlowych Geant czy Carrefour (nazwy pochodzą od nazwisk założycieli) mielibyśmy Domy Towarowe Zakrzewski? – zastanawia się. Biznesem zajmował się od zawsze. Na początku handlował – jak większość: wszędzie i wszystkim. Był koniec lat osiemdziesiątych, gdy zaczął importować produkty do higieny jamy ustnej i zorganizował biuro w hotelu NOVOTEL przy ulicy 1 Sierpnia w Warszawie. Aż trudno w to uwierzyć, ale było to tańsze niż najem mieszkania na potrzeby biurowe. Pasty z Francji, Hiszpanii lub Niemiec transportowały firmy kurierskie, a następnie wynajętym Żukiem lub Nysą dostarczał je sam do hotelu. Nie były to wielkie ilości. Portierzy pomagali mu potem dowieźć kartony na wózkach bagażowych. Większość zazwyczaj była już sprzedana lub zarezerwowana. – Czysta, żywa gotówka, lub zapomniany już czek potwierdzony – żadnych przelewów, długich terminów płatności, które dzisiaj dobijają małych przedsiębiorców. Nie było też żadnych sieci handlowych poza SPOŁEM.

C jak czasy, które się zmieniają. Wiadomo było, że wraz ze zmieniającym się rynkiem, metamorfozie ulegną panujące na nim reguły. Wielkie koncerny zaczęły tworzyć swoje biura w Europie i Polsce, rozpoczynały własną dystrybucję. Marek Zakrzewski, pragnąć pozostać istotnym graczem, postanowił opatentować własny produkt do higieny jamy ustnej. – Pierwszą myślą było stworzenie pasty dla użytkowników implantów. – Miałem pewną koncepcję, ale postanowiłem zweryfikować ją u ekspertów. Warto zaznaczyć, że mówimy o czasach kiedy implantologów z „papierami” było niewielu, a implanty wszczepiali tylko nieliczni chirurdzy. Czasami przyjeżdżali oni zza granicy. Długo czekałem na dogłębną analizę mojego pomysłu, dlatego w międzyczasie wpadłem na pomysł, aby opracować pastę dla osób użytkujących aparaty ortodontyczne. (Czytaj literka „O”).

D jak duma. – Kiedyś, gdy cały nasz kraj zachłystywał się Zachodem, opowiadając publicznie o produktach Alfa mówiłem, że są bardzo skuteczne, ale mają jedną wadę – są produkowane w Polsce. W ten sposób chciałem pobudzić wyobraźnię słuchaczy, zwrócić ich uwagę, że dobre pasty czy płukanki nie muszą być importowane. Dziś już tak nie mówię, natomiast staram się podkreślać, że producentem jest mała, polska, rodzinna firma. Jestem z tego dumny, bo produktów ALFA używają wszyscy najlepsi w naszym kraju. Stworzyliśmy również specjalistyczne płukanki dla diabetyków oraz we współpracy z Instytutem Onkologii – płukankę dla osób po radioterapii i chemioterapii ALFA MED.

ALFAbet Marka Zakrzewskiego

E jak EMAIL DIAMANT, czyli czerwona pasta z torreadorem. – Od tej pasty wszystko się zaczęło przeszło 30 lat temu. Opakowanie EMAIL DIAMANT wypadło z pawlacza, w którym robiłem porządki. Pastę podarował mojej mamie jej brat, który pracował na kontrakcie zagranicznym. Z racji, że nie był to towar powszechnie dostępny na sklepowych półkach zacząłem poszukiwać informacji, w jaki sposób mógłbym sprowadzić pastę do Polski. Z pomocą przyszedł mój kolega mieszkający w Luksemburgu. To dzięki niemu zamówiliśmy we Francji pierwszą partię pasty. Sprzedaż kilku tysięcy sztuk zajęła mi w Warszawie półtora dnia. Żeby zamówić kolejną partię musiałem sprzedać swojego starego mercedesa, ale opłaciło się. Był rok 1989. Pasty rozchodziły się już praktycznie zanim trafiły do mojego biura. To były czasy, gdy na półkach stał ocet, a w sklepach kosmetycznych dostępne były tylko produkty Polleny lub czeska Perlicka. Większy wybór był w Pewexach, ale jak wiadomo, to nie był sklep dla wszystkich. Jako ciekawostkę powiem, że pastę zamawialiśmy początkowo u Pierre Fabre, dziś doskonale rozpoznawalnej firmy na całym świecie. W kolejnych latach marka EMAIL DIAMANT „przechodziła” z rąk do rąk, ale Atos od 30 lat jest wyłącznym importerem i dystrybutorem tej pasty w Polsce. I na koniec – tak naprawdę, to nie torreador, a cyrulik sewilski…

F jak Filmpolski.pl. Bez dwóch zdań Marek Zakrzewski to postać charakterystyczna. Pewnie dlatego doczekał się kilku epizodów filmowych i profilu w popularnym serwisie Filmpolski.pl. Można dowiedzieć się z niego o rolach w takich produkcjach jak: Ekstradycja 3 (serial, 1998), Rezerwat (2007) i Moja krew (2009), Na dobre i na złe 2009).

G jak gitara. W swoim gabinecie ma ich dwie, w domu cztery – zawsze nastrojone. Repertuar? Raczej spokojne piosenki, których skomponował już prawie 60. Zdarzyły się też dwa utwory nieco ostrzejsze, ale o tym wiedzą tylko przyjaciele i niektóre osoby wtajemniczone… Jedna z nich „zagrała” nawet w filmie… Ostatnio mniej komponuje, ale za to pisze więcej wierszy. Niedługo pewnie wyjdzie tomik…

H jak Hiszpania. Pamiętacie historię pod literką „E”. Była w niej mowa o koledze z Luksemburga, który pomógł zamówić pierwszą partię pasty Email Diamant z Francji. Gdy była potrzebna pomoc w dostarczeniu kolejnego zamówienia los chciał, że wyjechał on na długi urlop do Hiszpanii. – Mój kolega żył w innym świecie. Nie zdawał sobie sprawy, że biznes w Polsce dopiero kwitł i każdy sukces trzeba było „ciągnąć” ile się da. Szybko sprzedana pierwsza partia Email Diamant sprawiła, że pilnie potrzebowałem nowej dostawy, zanim ktoś inny wpadłby na podobny pomysł. Urlop kolegi sprawił, że musiałem szybciej okrzepnąć w kontaktach międzynarodowych. W Hiszpanii zaś, kupujemy obecnie pastę YOTUEL.

I jak ALFA IMPLANT. – Pasta dla osób posiadających implanty zębowe miała być w zamyśle pierwszym własnym produktem, ale konsultacje z wiodącymi ekspertami w kraju przeciągały się. W międzyczasie wypuściliśmy na rynek pastę ortodontyczną ALFA ORTHO. Ostatecznie implantolodzy zasugerowali, że zamiast pasty, trzeba zrobić najpierw specjalistyczną płukankę, ponieważ te „ogólnie”, dostępne na rynku nie do końca spełniają swoją rolę. Rozpocząłem więc żmudną drogę tworzenia nowego produktu. Odbyłem dziesiątki rozmów i konsultacji z lekarzami chirurgami i implantologami. Usłyszałem, że potrzebują produktu, który wspomaga przyjęcie implantu i poprawia komfort po zabiegowy. Kiedy pytałem ich, co robią, gdy dostępne na sklepowych półkach produkty nie pomagają, mówili, że zalecają płukanie szałwią, siemieniem lnianym, rumiankiem, korą dębu czy arniką. Ze wszystkich rozmów wyciągnąłem wnioski i stworzyłem specjalistyczny preparat w formie płukanki, który zawierał wszystkie naturalne składniki oraz dodatkowo pantenol i alantoinę. W kreowaniu tej innowacyjnej receptury najbardziej pomogły mi cenne uwagi dr Janusza Skrzypczyńskiego oraz prof. Stanisława Majewskiego. Mówiąc wprost, był to miks babcinej medycyny z nowoczesnością w postaci chlorheksydyny. Powstała płukanka, która pozwala lekarzowi być pewnym higieny pozabiegowej pacjenta. A dobrze wiemy, że jeżeli ta higiena jest dobra, a przy tym prosta, istnieje duża szansa na powodzenie lecznicze. Implantologia to trudna dziedzina, a nieuświadomiony pacjent potrafi szybko zniweczyć wysiłek chirurga. Nawet w 10 minut po dotarciu do domu. Dzisiaj Alfa Implant i Alfa Pianę użytkują i rekomendują najlepsi implantolodzy w kraju.

J jak języki obce. Znajomość rosyjskiego i niemieckiego mocno wpłynęły na pierwsze lata rozwoju firmy. Pierwsze partie francuskich past EMAIL DIAMANT zamawiałem osobiście u Huberta Oliviera, dziś szefa jednego z największych koncernów farmaceutycznych w Europie. Rozmawialiśmy po niemiecku. Z innymi kontrahentami rozmawiało się po angielsku, z Włochami po włosku… Często ratowała mnie również znajomość rosyjskiego, który znały asystentki dyrektorów zagranicznych firm. Trzeba pamiętać, że były to czasy przed internetem i telefonami komórkowymi (!). Zapytania ofertowe i zamówienia wysyłało się teleksem, lub pocztą. Tak! Normalną pocztą, normalnym listem w zwykłej kopercie z naklejonym znaczkiem! Adresów firm szukało się w drukowanych katalogach, często zagranicznych. Tak! Nie było wtedy internetu! Był telex, a jedyny fax działał w Warszawie na Poczcie Głównej. Trzeba tam było jeździć nocą, bo w dzień były ogromne kolejki. Niemożliwe? A jednak.

K jak konkurencja. Sprawne funkcjonowanie małych firm rodzinnych na obecnym rynku stomatologicznym jest bardzo trudne – uważa Marek Zakrzewski. – Lekarze mają wyjątkowo duży wybór, praktycznie w każdej dziedzinie asortymentu potrzebnego do pracy i prowadzenia leczenia. Z jednej strony to dobrze, ale zawsze należy pamiętać o jakości i bezpieczeństwie. Warto czytać ulotki, karty informacyjne produktów, rozmawiać z kolegami, uczestniczyć w wydarzeniach edukacyjnych. Nie zawsze taniej – znaczy lepiej. A preparatów na bazie ziół jest niewiele, bo bardzo trudno je wyprodukować, szczególnie na większą skalę. Mnie cieszy to, że znam niemal wszystkich moich odbiorców osobiście, a wielu z nich pytało o tajemnicę skuteczności naszych produktów… Niemcy użytkują najczęściej niemieckie wyroby. Francuzi – francuskie. Może pora, aby Polacy zaczęli preferować produkty polskie?

L jak legenda branży. Czy Marek Zakrzewski zdaje sobie sprawę, że jest żywą legendą polskiego rynku stomatologicznego? – Poniekąd tak jest, ale uczciwie przyznaję, że w początkowych latach tworzyłem tę historię zupełnie nieświadomie. Rozpoczynając dystrybucję produktów do higieny jamy ustnej nie miałem pojęcia o branżowym otoczeniu i realiach, nie znałem wielu lekarzy, a na pewno nie opinion leaderów. Warto podkreślić, że było to zanim zaczęto organizować wystawy stomatologiczne. Były tylko Targi Poznańskie (a na nich miks farmacji z raczkującą stomatologią) i nieliczne Wystawy Kosmetyczne, np. w warszawskim HOTELU FORUM.

Ł jak Łukasz Palkowski. Reżyser, scenarzysta, przyjaciel. Rezerwat, Bogowie, Diagnoza, Najlepszy, Chyłka-Zaginięcie, Pułapka, Belfer…Sonia Bohosiewicz, Marcin Kwaśny, Krzysztof Janczar, Artur Dziurman, Tomasz Karolak. A podobno, gdyby nie moja piosenka – film REZERWAT mógł pozostać niezauważony… A tak, np. Sonia otrzymała za swoją rolę Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego, a Marcin stał się znanym aktorem fabularnym i serialowym… Przypadek?

M jak Magazyn „Dentoplotek”. Wielomiesięcznik okazjonalny wydawany w latach 2008 – 2013, którego Marek Zakrzewski był redaktorem naczelnym. Wystarczy przyjrzeć się tytułom okładek (tutaj) kolejnych wydań magazynu, aby dostrzec jego unikalny charakter. Ale czytali go wszyscy!

N jak nagrody. Marek Zakrzewski bardzo ceni sobie nagrody przyznawane przez organizatorów krajowych wystaw stomatologicznych. Zdobył ich wiele. – To jest pewna forma docenienia i promocji, dlatego zgłosiliśmy do tegorocznej edycji plebiscytu Gwiazdy CEDE szczoteczkę soniczną ALFA SONIC POWER CONTROL w kategorii profilaktyka stomatologiczna. Liczymy, że użytkownicy zdecydują się oddać swój głos na nasz produkt. Skandynawski szlif, 5 trybów pracy, w tym DIY (adaptacyjny) i super wytrzymała bateria, to największe atuty naszej szczoteczki.

ALFAbet Marka Zakrzewskiego

O jak Alfa Ortho. – Zanim wdrożyliśmy produkcję pasty, długo wsłuchiwałem się w potrzeby użytkowników aparatów ortodontycznych. Największym problemem dostępnych past było to, że pomimo dobrych właściwości czyszczących, słabo wypłukiwały się z przestrzeni międzyzębowych. Ten istotny defekt wynikał z zastosowania kredy, gdyż u pacjentów ortodontycznych przestrzeni, w których mówiąc obrazowo – pasta ma gdzie się zatrzymać, jest wiele. A przecież zaleganie pasty w przestrzeniach  międzyzębowych to pierwszy krok do osadzania się kamienia nazębnego i blokowania procesu ortodontycznego. Opracowaliśmy więc pastę na bazie krzemionki, która znakomicie czyści i równie dobrze wypłukuje się. Pasta zawiera podwójne zabezpieczenie antybakteryjne w postaci triklosanu i chlorheksydyny. Wzbogaciliśmy ją również o specjalnie standaryzowaną glicerynę, która może sprzyjać lepszemu przesuwaniu się łuku po zamku. Dziś system Alfa Ortho to jedyny na świecie taki zintegrowany system higieny jamy ustnej dla osób noszących aparaty ortodontyczne. Składa się z czterech różnych past i płynów: trzech stosowanych w czasie noszenia aparatu i czwartej na czas retencji.

P jak Alfa Piana. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nie ma drugiego takiego produktu na świecie. Stworzyliśmy specjalistyczną pianę do stosowania bezpośrednio przed i  po zabiegach implantacji albo ekstrakcji zęba oraz podczas chirurgicznego leczenia chorób przyzębia. Ale jest też pomocna w stanach zapalnych, przy noszeniu protezy, infekcjach jamy ustnej, aftach czyróżnychstanach zapalnych języka i gardła. Dzięki użyciu ALFA PIANY np. po ekstrakcji, pacjent nie płucze już jamy ustnej, a więc nie ma możliwości wypłukania leczniczego skrzepu. Należy tylko dobrze przeczytać instrukcję użycia.

R jak dr Radosław Jadach. – Jestem dumny, że specjalista takiego kalibru z satysfakcją używa moich produktów, poleca je pacjentom i na dodatek udzielił mi zgody, abym mógł o tym mówić publicznie. Oczywiście mamy więcej takich zwolenników w całym kraju i to w różnych dziedzinach stomatologii. Wszystkich jednak nie da się wymienić… Np. jedna znakomita Pani chirurg zdradziła mi receptę na bycie „najlepszym”. Okazuje się, że najlepsi odpowiednio przygotowują pacjenta do zabiegu, podczas zabiegu dają z siebie wszystko, a następnie zalecają odpowiednią higienę pozabiegową. W domyśle – produkty ALFA. Takie proste, a zarazem trudne…

S jak Alfa Scaling. Być może jest to produkt o największym (niewykorzystanym) potencjale w ofercie firmy. – Nie znam produktu, który lepiej tamowałby krwawienie po skalingu, lub kiretażu.W składzie Alfa Scaling są ziołowe składniki, których używano do zaopatrywania ran żołnierzy zarówno po bitwie pod Grunwaldem, jak i na frontach II wojny światowej. Bezalkoholowa płukanka dodatkowo łagodzi ból, zdecydowanie podnosi komfort pacjenta, skraca czas gojenia, pozostawia przyjemny smak w ustach. Z relacji od użytkowników wiem, że z właściwości zadowoleni są nie tylko lekarz, higienistka czy pacjent, ale również osoby utrzymujące porządek w gabinecie stomatologicznym. Alfa Scaling to zdecydowanie mniej krwi do sprzątania.

T jak Ivana TRUMP. Co łączy Marka Zakrzewskiego z byłą żoną prezydenta USA Donalda Trumpa? A to, że firma ATOS prowadzi sprzedaż pasty Supersmile, prawdopodobnie najdroższej na świecie (ok. 90 złotych), reklamowanej kiedyś właśnie przez Ivanę Trump. W ofercie firmy jest w sumie ponad 200 produktów z 19 krajów świata, m.in. USA, Niemiec, Francji, Rosji, Korei Południowej czy Hiszpanii.

U jak urlop. – Mam 908 dni niewykorzystanego urlopu. Kiedyś to policzyłem. Mógłbym już tylko odpoczywać do emerytury, ale nie zamierzam. W wolnym czasie tworzę, najchętniej nowe zapachy perfum, bo perfumy to moje wielkie zamiłowanie od wielu lat.

W jak wiara. – Mocno wierzę w swoje produkty. Nie mam wątpliwości, że są dobre, bezpieczne i skuteczne. Potwierdzają to najlepsi lekarze stomatolodzy, a w tym wielu profesorów, nawet zza granicy. W rynkowych przepychankach nie mam większych szans ze światowymi gigantami, którzy rozdają tyle próbek dziennie ile ja produkuję przez rok. Nie składam jednak broni, liczę na impuls, który pozwoli firmie ATOS nabrać przyśpieszenia potrzebnego do dalszego rozwoju.

Z jak zawodnik. Biznesmen, muzyk, wokalista, aktor – to nie wszystkie oblicza bohatera alfabetu. Marek Zakrzewski może pochwalić się również medalami w kilku dyscyplinach sportowych: judo, sumo, pchnięcie kulą, rzut dyskiem. – Sporty walki i siłowanie na rękę, to moja wielka pasja. Żałuję, że za moich czasów nie było MMA, czy KSW. Ale może wtedy nie byłoby produktów ALFA – kończy swój ALFAbet.

ALFAbet Marka Zakrzewskiego

 

Fot. archiwum prywatne Marka Zakrzewskiego

ZAREJESTRUJ SIĘ NA CEDE ALFAbet Marka Zakrzewskiego
Dodaj komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Popularne

To Top